Pamiętnik urodowy: Październik 2020

23.10.2020

Dzisiaj uświadomiłam sobie, że mamy jeszcze Październik a ja już mam ochotę pić kakao pod kocem i oglądać świąteczne filmy. Pomimo czasowej hibernacji, panującej pandemii i wszechogarniający Polskę zalew politycznych kłótni o tematy, które powinny być oczywiste ja poświęciłam się zakupom. 

Przyznaje, nie jestem typem osoby, która się lubić się stroić, przymierzać mnóstwo ubrań, biegać po sklepach. Gdy moi przyjaciele wybierali piękne ubrania, czekającc później w ogromnych kolejkach do kasy. Ja stałam w  kolejkach do barów szybkiej obsługi, ponieważ uwielbiałam od czasu do czasu zjeść coś nie zdrowego.

Jednak coś ostatnio się we mnie zmieniło 

youtube inspiracją

Podczas narzuconej w Marcu kwarantanny youtube stał się moim najbliższym przyjacielem. Kiedy ludzie spędzali czas w lasach, kłócili się o noszenie maseczek, samego koronawirusa, tworząc przy tym tysiące teorii spiskowych, ja oglądałam filmy. Przyznam szczerze moją główną tematyką są zazwyczaj kanały komediowe, filmy podróżnicze czy różnego rodzaju tutoriale lub filmy naukowe (oraz zbliżone do nich). Kanały urodowe odpychały mnie odkąd pamiętam. Dlaczego? Powód był prosty. 
 Filmy na które zazwyczaj trafiałam zazwyczaj skierowane były głównie pod promocje danej marki i produktu. Youtuberki zazwyczaj prezentowały je na zasadzie reklam w telewizji. Produkt był pokazany na siłę, jedynie pod chęć zysku, bez zaprezentowania go na danym makijażu. Były to puste słowa, które trwały i trwały przez kolejne kilkanaście minut z przerwami na reklamy.

 

Jednak coś się zmieniło… 

Przyszedł dzień w którym rosnące ceny oraz narastające kolejki sprawiły, że miałam problem z zapisem na wizytę u fryzjera. Moje włosy rosły w zastraszającym tempie a ja kłopot z ich pielęgnacją się powiększał. Używając, nożyczek fryzjerskich mojej Babci, ścięłam je. Tak po prostu. Efekt mi się spodobał. Poczułam  rosnącą pewność siebie, jednak gdy spojrzałam na wypełnioną nimi podłogę, doszłam do wniosku, że muszę postawić na pielęgnacje. Przeszukując, sklepy, hurtownie oraz szukając produktów o odpowiednim składzie, trafiłam na  kilka kanałów urodowych na youtube i tak powstała nowa pasja do makijażu. Zaczęłam nabywać coraz większe doświadczenie i zrozumiałam, że potrzebuje lepszych akcesoriów. Zapraszam was na moje ostatnie odkrycia urodowe. 

Jessup beauty

Moim pierwszym celem zakupu zostały pędzle. Postanowiłam kupić zestaw, ponieważ rozsądniejsze cenowo było kupienie całego kompletu niż każdego z osobna za większą cenę. Przejrzałam tyle stron, że byłam bliska oczopląsu. Przeżyłam nie mały szok, gdy zobaczyłam cenę promocyjną za zestaw pięciu pędzli za cenę 500 złoty (nie, to nie jest żart). Czytałam opinię o produktach, przeglądałam fora, gdzie odkryłam, że niektóre firmy przedstawiają wiele zestawów jako profesjonalne polskie produkty. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo się zawiodłam, gdy po dłuższym sprawdzeniu odkryłam, że pochodzą one z Chin a dokładniej ze strony AlliExpress. Pośród wielu wyborów zaryzykowałam i wybrałam pędzle od firmy JessUp (która również jest Chińska). Cena jak na zwykłe pędzle była spora, jednak mimo wszystko jestem z nich zadowolona, ponieważ są wygodne w użytku, dobrze rozprowadzają kosmetyk i nie oszukujmy się są śliczne.

                                     Według opinii internautów jedyną ich wadą jest szybkie niszczenie się, jednak ja mam odmienne zdanie na ten temat.

WIBO 3 STEPS TO PERFECT FACE

Odkąd pamiętam mam zaufanie do firmy Wibo. Natrafiłam na promocję w Rossmanie, która trwa do końca miesiąca na produkty z ich firmy i przyznam, że się nie zawiodłam. Paletka jest mała, ale bardzo funkcjonalna i praktyczna, ponieważ mogę ją zabrać praktycznie wszędzie. Jest ona dostępna w trzech odcieniach, jednak ja zdecydowałam się na wersje dark i myślę, że trafiłam idealnie.

Paletka La Dreams

To była pierwsza rzecz, która przykuła moją uwagę pośród całej promocji. Elegancka paletka przeceniona z 33 złotych na 13! Wybrałam ją, ponieważ jest różnorodna kolorystycznie i posiada lusterko. Poza ceną urzekło mnie to, że jest różnorodna kolorystyczna. Większość paletek jest tworzona w podobnych do siebie odcieniach i to  mnie odpychało. Jest mała, elegancka i poręczna. Spokojnie nadałaby się na podróż. Nie mówiąc już o motywie przewodnim paletki, która po prostu jakoś miło się kojarzy. Wszyscy marzymy, prawda?